Pomiń menu

Na styku Beskidów i ludzi

Na styku Beskidów i ludzi

Wyzwanie

W Mochnaczce Niżnej zebrania wiejskie od lat odbywały się w szkole lub remizie. Brakowało łatwodostępnego miejsca do codziennych, spontanicznych spotkań mieszkańców. Również turyści zmierzający w stronę Lackowej – jednego z najtrudniejszych szczytów Korony Gór Polskich – podkreślali, że na tym odcinku szlaku nie ma gdzie odpocząć i coś zjeść.

Działanie

Podczas spotkania wiejskiego jedna z mieszkanek rzuciła pomysł budowy altany, bo na internetowych forach często widziała uwagi o braku właściwej infrastruktury turystycznej w okolicy. Turyści przemierzający Główny Szklak Beskidzki chętnie robili sobie przerwę w Mochnaczce Niżnej przy sklepie, ale nie mieli gdzie się posilić, więc najczęściej wybierali przystanek autobusowy lub schody przy sklepie.

— Po chwili niepewności i ciszy dało się zauważyć ten błysk w oku mieszkańców. Pomysł budowy altany na styku dwóch Beskidów: Sądeckiego i Niskiego został przyjęty jednogłośnie — wspomina Mariusz Gruca, członek Koła Gospodyń Wiejskich Mochnaczka Niżna.

Aby zweryfikować tę intuicję, zespół Koła zrobił internetową ankietę wśród mieszkańców, w której blisko sto osób potwierdziło potrzebę budowy altany. Rada sołecka zapobiegawczo zapytała także o gotowość do udziału w pracach społecznych przy altanie — odpowiedź była jednomyślna: „pomożemy!”.

Członkowie Koła zgłosili się do akcji Masz Głos po wsparcie organizacyjne — pomysł trzeba było przekłuć w konkretny plan działania. Wydarzyło się to już podczas pierwszego spotkania w gronie grupy regionalnej z koordynatorkami, Joanną Ciesielką i Aleksandrą Iwańską-Figurą, w Krakowie.

— Zmaterializowaliśmy nasz pomysł na papierze w formie afisza: od pozyskania materiałów, przez uzgodnienia z gminą, po montaż i otwarcie. Widać było, ile rzeczy trzeba będzie załatwić, ale to tylko dodało nam determinacji — opowiada Mariusz Gruca.

Już na tym etapie widać było, jak złożony jest cały proces: konieczne były konsultacje z mieszkańcami, żeby upewnić się, jakie funkcje ma spełniać altana, a w związku z tym, jak ma wyglądać, później rozmowy z władzami dotyczące lokalizacji i finansowania, a na końcu przygotowanie harmonogramu, który pogodzi dostępności kilkudziesięciu osób.

— W działaniach dotyczących tworzenia miejsca wspólnego kluczowe jest nie tylko znalezienie dobrej lokalizacji, ale także uporządkowanie kwestii formalnych: własności gruntu, zgody gminy i odpowiedzialności za obiekt — podkreśla Joanna Ciesielka.

Altana miała powstać w samym środku wsi, między przystankiem autobusowym a boiskiem szkolnym – naprzeciw sklepu, przy którym dotychczas posilali się turyści. Przed rozmową z burmistrzem Krynicy-Zdrój Piotrem Rybą grupa upewniła się, że teren jest własnością samorządu.

Kontakt z burmistrzem nie był trudny – wystarczyło zadzwonić i umówić się w czasie jego dyżuru. Już na pierwszym spotkaniu burmistrz obiecał wsparcie w sfinansowaniu materiału na budowę altany. Członkowie Koła Gospodyń Wiejskich Mochnaczka Niżna przedstawili wyniki konsultacji z mieszkańcami, plany dotyczące budowy altany i sposób jej wykorzystania na rzecz mieszkańców i turystów odwiedzających gminę.

— Dostaliśmy zielone światło od burmistrza, bo mieliśmy konkretny, sprecyzowany plan, wizję zaangażowania mieszkańców i pozyskania dodatkowych pieniędzy na budowę miejsca — mówi Barbara Wyszyńska-Ogorzały, przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich Mochnaczka Niżna, sołtyska wsi.

Barbara Wyszyńska-Ogorzały, Łucja Bieniek i Mariusz Gruca znaleźli gotowy projekt altany na stronie jednego ze studiów projektowych – wystarczyło go kupić za 350 zł.

Budowa altany ruszyła jesienią 2025 roku. Po uporządkowaniu terenu można było stawiać konstrukcję zgodnie z planem. Podstawowy materiał budowlany, czyli drewno, dostarczyła gmina. Wkręty, beton, gwoździe, listwy, kostka brukowa zostały kupione za pieniądze funduszu sołeckiego (ok. 8 tys. zł), blacha dachowa została kupiona za grant od Fundacji Coca-Cola (4 tys. złotych). Stowarzyszenie Górskiego Szlaku Beskidzkiego przygotowało tablicę informacyjną o szlaku, a nasadzenia drzew to efekt pomocy szkółki drzew przy Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie, z którym kontakty zawodowe ma jedna z członkiń Koła.

Prace posuwały się w szybkim tempie.

— Jedni zajmowali się konstrukcją, inni malowaniem, jeszcze inni porządkowali teren. Nawet dzieci dopytywały, jak mogą pomóc — mówi Mariusz Gruca.

Po czterech tygodniach altana była gotowa. Ma 40-metrów, kominek, stół i miejsce na opał. W jednym czasie może z niej korzystać 20 osób.

18 października odbyło się uroczyste otwarcie altany z ogniskiem, grillem, śpiewami i poczęstunkiem.

— Widziałam, jak bardzo ta wspólna praca zjednoczyła ludzi. Mimo odczuwalnego mrozu wszyscy świetnie się bawili. Jestem niezwykle dumna — podkreśla Barbara Wyszyńska-Ogorzały.

— Z ogromną przyjemnością wzięłam udział w tym wydarzeniu. Mieszkańcy traktowali mnie jak swoją, ugościli, dzielili się tym, co mają: dobrym sercem i rozmową. Wierzę, że to wyjątkowa społeczność, która z szacunkiem podchodzi do siebie nawzajem i do osób, które spotyka na drodze — wspomina Joanna Ciesielka.

Po otwarciu altany do Mochnaczki Niżnej przyjechał Leszek Piekło, prezes Stowarzyszenia Górskiego Szlaku Beskidzkiego, aby zobaczyć miejsce i pogratulować inicjatywy.

 Rola władz samorządowych

Władze wsparły przedsięwzięcie materialnie i formalnie (zgoda na użytkowanie działki, na której stanęła altana). Kilku radnych, w tym przewodnicząca Maria Lelito, od początku kibicowali inicjatywie. Odwiedzali plac budowy, interesowali się postępem prac, reagowali na nagłe potrzeby:

— Gdy zabrakło pieniędzy na stół i ławki, wystarczył jeden telefon do burmistrza. W ciągu dziesięciu minut skontaktowali się ze mną pracownicy Urzędu, żeby ustalić szczegóły i kupić potrzebne rzeczy — mówi Barbara Wyszyńska-Ogorzały.

Współpraca z lokalną społecznością

W pracę przy altanie zaangażowało się kilkadziesiąt osób (w Mochnaczce Niżnej jest 800 mieszkańców).

— Nikt nie odmówił pomocy. Przejęłam rolę koordynatorki, bo wiedziałam, że razem z mieszkańcami damy radę — mówi sołtyska.

— Barbara Wyszyńska-Ogorzały wykonała wraz z Kołem Gospodyń Wiejskich Mochnaczka Niżna dużą pracę, by przekonać mieszkańców, że budowa altany to nie jest „czyjś projekt”, ale ich wspólny pomysł i wspólna korzyść — mówi Joanna Ciesielka.

Zmiana

W Mochnaczce Niżnej turyści mogą złapać oddech w altanie (podgląd obiektu na YouTube). Szkoła Podstawowa w Mochnaczce Niżnej już zdążyła zorganizować w niej Święto Ziemniaka. Na co dzień altana służy jako miejsce odpoczynku dla każdego, kto potrzebuje z niej skorzystać – konstrukcja nie wymagała robienia drzwi, więc dostęp jest bezproblemowy.

Ponoć okoliczne miejscowości zazdroszczą Mochnaczce Niżnej altany, a Koło Gospodyń Wiejskich Mochnaczka Niżna chętnie dzieli się swoimi doświadczeniami, jak stworzyć miejsce wspólne dla mieszkańców i turystów.

— Sami nie możemy nic, ale razem możemy wszystko — mówi Mariusz.

Fot. Z arch. Koło Gospodyń Wiejskich Mochnaczka Niżna