Pomiń menu

Od emocji do procedur. Jak mieszkańcy Gdańska nauczyli się chronić drzewa

Od emocji do procedur. Jak mieszkańcy Gdańska nauczyli się chronić drzewa

Wyzwanie

W ciągu ostatnich dwóch lat do gdańskiego magistratu wpłynęły dwa zbiorcze wnioski od Fundacji Miasto Botaniczne o ustanowienie pomników przyrody. Choć mogłoby się wydawać, że to niszowa aktywność pasjonatów zieleni, w rzeczywistości stoi za nią rosnąca frustracja mieszkańców i potrzeba odzyskania wpływu na najbliższą przestrzeń.

— Drzewa były i nadal są wycinane, co budziło dużą frustrację mieszkańców. Brakowało im informacji: dlaczego znikają, kto o tym decyduje i co można z tym zrobić. Nie znając procedur ani powodów działań urzędu, czuli bezradność i złość, bo ktoś inny decydował o tym, jak ma wyglądać ich najbliższe otoczenie — mówi Marzena Mruk-Wszałek, założycielka i prezeska Fundacji Miasto Botaniczne.

Świadomość bezradności mieszkańców, połączona z wiedzą i ponad 20-letnim doświadczeniem Marzeny Mruk-Wszałek — ekolożki i architektki krajobrazu wcześniej pracującej w Biurze Planowania Przestrzennego Urzędu Miejskiego w Gdańsku — zainspirowały ją do stworzenia projektu „ChrońMY gdańskie drzewa”.

Drzewa w osobistych historiach

W ramach projektu „ChrońMY gdańskie drzewa” Marzena zaprosiła mieszkańców do dzielenia się opowieściami o ich ulubionych drzewach. Każdy mógł wybrać sobie drzewo, z którym ma więź, opowiedzieć o nim krótką historię, zrobić zdjęcie i przesłać na maila Fundacji Miasto Botaniczne. Następnie wybrane materiały były publikowany na Facebooku tej organizacji.

W ciągu dwóch lat trwania projektu ukazało się 16 historii – Ewa pisała o wierzbach, topolach i dębach na boisku „Pod wierzbami”, Dariusz o lipach i platanach w parku przy św. Mikołaju, które przypominają mu dzieciństwo i rodziców, Ewa o dębach na Wrzeszczu symbolizujących trwałość i historię miejsca, Maciej o dębach, które niczym bracia strzegą dzielnicy, rodzina z dzieckiem upamiętniła dąb, który jest symbolem nowego początku i dzieciństwa ich córki.

„Sylwia Cisoń o niezwykłej dzielnicy i drzewie „Wierzbowej ośmiornicy”

Zieleń na Żabiance jest wyjątkowo widoczna. Dawno temu, przejeżdżając przez nią skm-ką z Gdyni do Gdańska, pomyślałam „kiedyś będę tu mieszkać, tu będzie mój dom” i tak się stało. Rośnie tu wiele wspaniałych drzew ale wierzba przy Potoku Oliwskim rosnąca na granicy dzielnicy ŻWJT, a Przymorzem to drzewo – symbol dla naszej społeczności, również dla mnie. To tu tak jak wiele naszych mieszkanek i mieszkańców, przychodziłam kiedyś z małymi jeszcze dziećmi na spacery, które czas odpoczynku miały właśnie przy naszej starej wierzbie. Nie tylko dlatego, że jej rozłożyste gałęzie dają cień ale z tego miejsca również najlepiej można podglądać pływające po stawku łabędzie. Jest to drzewo, które było tu zawsze, jest częścią naszego życia.” [1] [pisownia oryginalna – przyp. A. Z-Ż.]

Projekt „ChrońMY gdańskie drzewa” pokazał, że dla mieszkańców drzewa są nie tylko elementem krajobrazu, lecz także świadkami ich codzienności, punktami odniesienia, częścią osobistych historii.

Od opowieści do formalnych wniosków

Marzena Mruk-Wszałek zebrała historie w dwa zbiorcze wnioski o powołanie pomników przyrody: pierwszy dotyczył 34 drzew, drugi 33. Dołożyła uzasadnienie merytoryczne i techniczne dotyczące gatunków drzew, ich obwodów, lokalizacji, szacowanego wieku.

— Pomniki przyrody [2] to forma ochrony pojedynczych obiektów lub ich skupisk, takich jak okazałe drzewa, głazy czy źródła, o szczególnej wartości przyrodniczej, naukowej lub kulturowej. Mogą być ustanowione uchwałą rady gminy, jeśli obiekt jest dobrze zachowany i ma udokumentowaną wartość, a wniosek może złożyć każdy. Status pomnika wprowadza realne zakazy niszczenia i przekształcania, zapewniając trwałą ochronę obiektu — mówi Małgorzata Łosiewicz, która przez ostatnie dwa lata wspierała Marzenę Mruk-Wszałek jako koordynatorka akcji Masz Głos.

Wnioski czekają jeszcze w Urzędzie Miejskim na zatwierdzenie. Zostaną uzupełnione o analizę dendrologiczną, która jest kosztowna, ale na którą być może uda się pozyskać pieniądze w ramach najbliższej edycji Budżetu Obywatelskiego 2026.

„PrzytuLasy” i szerszy ruch społeczny

Sukces projektu „ChrońMY gdańskie drzewa” zachęcił Marzenę Mruk-Wszałek, żeby zrealizować projekt, o którym myślała od dawna.

— „PrzytuLasy” chodziły za mną jakieś pięć lat. Zaczęło się od sprzątania śmieci. Przez dwa lata sprzątałam sama, po nieśmiałym zaproszeniu mieszkańców było nas z roku na rok coraz więcej, aż nie było czego sprzątać — mówi Marzena.

Projekt miał na celu edukację przyrodniczą w terenie, ale też budowanie więzi między ludźmi, którym bliski jest świat przyrody, przywracanie więzi sąsiedzkich i poczucia odpowiedzialności za okolicę. Jego elementem były spacery po dzielnicy Ujeścisko – Łowstowice, które odbywały się w okresie wakacyjnym 2025 roku.

Każdy spacer – a było ich siedem – miał inny temat przewodni i innego eksperta: Mariusz Lehmann (Stowarzyszenie „Na pTak”) opowiadał o ptakach, Jakub Chorodeński (dendrolog z Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni) o drzewach, Krzysztof Koprowski (Forum Rozwoju Aglomeracji Gdańskiej) o uwarunkowaniach przestrzennych, Magdalena Rudnicka (Stowarzyszenie Dzika Ilawa) i Katarzyna Wszałek-Rożek (Wydział Biologii Uniwersytetu Gdańskiego) prowadziły spacery dotyczące roślin, o drzewach sędziwych mówił Piotr Tyszko-Chmielowiec (arborysta, dendrolog, przyrodnik, związany z Instytutem Drzewa i Fundacją EkoRozwoju). Ostatni spacer w serii prowadziła Magdalena Krzosek (ogrodniczka, projektantka i badaczka środowiskowych historii z Fundacji Puszka), a dotyczył bioróżnorodności.

— To są sprawy dla nas ważne, bliskie. Zbieramy się tutaj, rozmawiamy, często dłużej niż trzeba. Atmosfera jest ciepła i miła, ciężko się rozstać — mówiła pani Bożena, jedna z uczestniczek spaceru.

Spacery zgromadziły około 140 mieszkańców, pasjonatów i sąsiadów. Towarzyszył im drobny poczęstunek, często przynoszony przez samych uczestników.

— Rozstawialiśmy stoły, był napar z rokitnika. Na jeden spacer pani Sara przyniosła drożdżówki, było wspaniale, przyjaźnie i sąsiedzko. Jedna z uczestniczek zaproponowała spotykać się co weekend, bo jest tak „pysznie i rodzinnie” – wspomina Marzena.

Zielone pomysły wchodzą do miejskich procedur

W ramach „PrzytuLasów” Fundacja Miasto Botaniczne złożyła dwa projekty do Zielonego Budżetu Obywatelskiego na parki kieszonkowe, czyli zielone miejsca odpoczynku mieszkańców na gęsto zabudowanych terenach. Obydwa zostały odrzucone z przyczyn formalnych, ale Fundacja nie poddała się. Z inicjatywy Marzeny Mruk-Wszałek przeprowadziła we współpracy z Politechniką Gdańską konsultacje społeczne dotyczące potrzeby tworzenia tego rodzaju zieleni. Odbyły się one w dwóch miejscach – przy zbiorniku Cedrowa przy ul. Cedrowej i na osiedlu „Wolne Miasto”. Studenci pod kierownictwem dr inż. arch. Łukasza Pancewicza pytali przechodniów o rolę w ich życiu większych obszarów zieleni w mieście. Spośród 600 badanych większość była za powstaniem niewielkich zielonych oaz spokoju.

Wyniki konsultacji wsparły negocjacje Fundacji Miasto Botaniczne z Urzędem Miejskim w Gdańsku podczas konsultacji zmiany Planu Ogólnego Gminy [3], według których tereny na Zaborni, czyli północnej części dzielnicy Ujeścisko-Łostowice, miały trafić pod zabudowę [4]. Po kilku spotkaniach z Radą Miejską i Wydziałem Rozwoju Gdańska udało się pozyskać gwarancję, że teren zostanie ochroniony przed zabudową, choć radni początkowo byli sceptyczni wobec pomysłu utworzenia na Zaborni parku kieszonkowego.

— Działania Fundacji Miasto Botaniczne pokazują, jak ważne dla społeczności jest współdecydowanie w zakresie zagospodarowania przestrzeni — mówi Katarzyna Gajda, koordynatorka akcji Masz Głos.

Zmiana

Fundacja Miasto Botaniczne tak naprawdę nie planowała działań związanych z drzewami – Marzenę Mruk-Wszałek fascynuje roślinność rustykalna. Dziś jest dumna z kierunku, który obrała jej Fundacja. Udało się wypracować oryginalny sposób działania, zachęcić mieszkańców do partycypacji w sprawie drzew.

W listopadzie 2025 roku Aleksandra Dulkiewicz, prezydentka Gdańska, powołała Marzenę Mruk-Wszałek do Społecznej Rady ds. Drzew, która jest ciałem doradczo-opiniodawczym utworzonym w związku z przyjęciem Gdańskiej Karty Drzew, czyli dokumentem określającym standardy ochrony i polityki drzew w mieście.

[1] Historia opublikowana 11 lipca 2024 roku na profilu Fundacji Miasto Botaniczne.

[2] Podstawa prawna: art. 40 ust. 1 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody.

[3] Plan Ogólny Gminy jest dokumentem obowiązkowym dla każdej gminy określającym zasady zagospodarowania przestrzennego. Więcej: ustawa z dnia 7 lipca 2023 r. o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw.

[4] Tereny zielone w dzielnicy Zabornia zostały przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową, deweloperską, ale nie było jeszcze podpisanych żadnych umów w tej sprawie. Fundacja Miasto Botaniczne dążyła w ramach projektu „PrzytuLasy” do zmiany decyzji i pokazania, jak ważne są te tereny zielone dla mieszkańców.

Fot. Marzena Mruk-Wszałek