Pomiń menu

Zanim zniknie pamięć

Zanim zniknie pamięć

Wyzwanie

W ostatnich latach Stawiguda szybko się rozrasta. Jako miejscowość położona kilkanaście kilometrów od Olsztyna przyciąga coraz więcej nowych mieszkańców (obecnie mieszka tu już ponad 2 tysiące osób). Rośnie udział ludności napływowej, a liczba rdzennych mieszkańców stopniowo maleje. W efekcie wspomnienia najstarszych mieszkańców i dawne tradycje — dotąd przekazywane głównie ustnie — stają się coraz bardziej zagrożone zapomnieniem.

Dziedzictwo Stawigudy zasługuje na zachowanie, ponieważ wyrasta z wielowiekowej historii Warmii — regionu pogranicza kultur, religii i tradycji. Przez stulecia kształtowały je wpływy pruskie i polskie, a także silna więź mieszkańców z przyrodą, rytmem pór roku i pracą na roli.

Działanie 

Myśl o potrzebie utrwalenia tej historii pojawiła się podczas rozmów z mieszkańcami — najczęściej sąsiedzkich, luźnych i nieformalnych. Na zainteresowanie lokalną historią wpłynął też projekt realizowany wspólnie przez sołectwo Stawiguda i Uniwersytet Warmińsko-Mazurski, dotyczący zagospodarowania przestrzennego krajobrazu wokół otoczenia kościoła ewangelickiego i analizy historycznej terenu dawnego cmentarza ewangelickiego. W trakcie badania zachowanych starych nagrobków, inskrypcji i układu przestrzennego nekropolii okazało się, że obecni mieszkańcy wiedzą więcej o cmentarzu, dawnych mieszkańcach i ich historiach niż zachowane źródła pisane.

Sięgnięcie do pamięci mieszkańców wydawało się słusznym kierunkiem działania, aby ocalić od zapomnienia lokalną historię, i nasuwało pomysł realizacji filmu i książki.

Film

Film miał pokazać, jak wyglądała Stawiguda dawniej – zanim pojawiło się tu tylu nowych mieszkańców, gdy pola pozostawały niezabudowane, drogi były szutrowe, a wszyscy się znali. Największym wyzwaniem okazało się przekonanie mieszkańców, by chcieli stanąć przed kamerą i opowiedzieć swoje osobiste historie.

— Nie wszyscy od razu chcieli wystąpić, a odnalezienie materiałów często przypominało pracę detektywistyczną — wspomina Zofia Sokołowska, sołtyska Stawigudy i przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich w Stawigudzie Stawigudzianki.

Nie mniej trudne było zdobycie historycznych zdjęć i dokumentów dotyczących Stawigudy. Znacznie łatwiej trafiały się publikacje o sąsiednich miejscowościach [1].

— Przy poszukiwaniu dokumentów i materiałów historycznych dotyczących małych miejscowości warto sięgać jednocześnie do kilku źródeł: archiwów państwowych i kościelnych, archiwów zagranicznych (szczególnie niemieckich w przypadku Warmii), bibliotek regionalnych, izb pamięci oraz – co niezwykle istotne – do prywatnych zbiorów mieszkańców. Rodzinne albumy, pamiątki, listy czy ustne przekazy często okazują się jedynym zachowanym świadectwem lokalnej historii. Równie ważne są bezpośrednie rozmowy z mieszkańcami, które pozwalają połączyć suche fakty z emocjami i pamięcią miejsca — mówi Piotr Znaniecki, koordynator akcji Masz Głos.

Prace nad filmem rozpoczęły się bez specjalistycznego sprzętu, dlatego na początku Zofia Sokołowska kupiła za własne pieniądze mikrofony i profesjonalny statyw. Materiał dokumentacyjny nagrywali smartfonem: Zofia Sokołowska, Zbigniew Stempliński i Ewa Faljewska-Czajkowska – członkowie rady sołeckiej. Całość samodzielnie zmontowała Zofia za pomocą programów Canva i Edit. Kilka wskazówek technicznych dotyczących nagrywania dali jej Zuzanna Mutka i Maciej Chojnowski, studenci dziennikarstwa z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

— Była to długa i żmudna praca — wspomina Zofia — ponieważ wszystkiego uczyłam się na bieżąco.

Nagrania odbywały się w domach mieszkańców lub w plenerze na terenie Stawigudy. Każde miało kameralny charakter. Przed kamerą wypowiedziało się sześć osób – głównie najstarsi mieszkańcy wsi, którzy pamiętają Stawigudę sprzed dekad.

— Najbardziej poruszyła mnie rozmowa z 101-letnią Gertrudą Moric [z niem. Moritz – uzup. A. Z-Ż], która, opowiadając o swoim powrocie z Sybiru do Polski, do Stawigudy, gdzie się urodziła, użyła takich słów: „A ja nic i nic, tylko jechać i jechać… Do domu to do domu”. Jej emocje, opowieści o powrocie i o śmierci siostry sprawiły, że zrozumiałam, iż te świadectwa nie mogą przepaść — mówi Zofia.

Wypowiedzi bohaterów filmu miały różny charakter: część z nich była bardzo osobista, jak wspomnienia pani Moric, inne przybierały formę przekazów rodzinnych – opowieści zasłyszanych i przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

— Starałam się stworzyć atmosferę bezpieczeństwa i zaufania. Każdy mógł mówić tyle, ile chciał i w taki sposób, jaki był dla niego komfortowy. Dzięki temu rozmowy były szczere i bardzo poruszające — mówi Zofia Sokołowska.

W filmie wystąpił również Janusz Gadziński – pasjonat lokalnej historii. Opowiedział m.in. o niezwykłym znalezisku w pobliskich Pluskach, gdzie w 2023 roku odkryto szczątki carskiego żołnierza i szablę z bitwy pod Tannenbergiem.

Zebranych historii było znacznie więcej niż ostatecznie znalazło się w filmie. Przykładem jest rozmowa z Arkadiuszem Smykiem, który przyjechał do Stawigudy z Niemiec, aby odwiedzić swoją matkę. Choć sam nie zdecydował się na udział w nagraniu, naprowadził twórców filmu na niemiecką stronę internetową poświęconą Stawigudzie, zawierającą archiwalne fotografie miejscowości. W filmie zostały wykorzystane też zdjęcia pana Arkadiusza. Jego matka ma wspomnienia z wojny, ale nie chciała opowiadać o nich w filmie. Milczenie i „ciche wspomnienia” stały się ważnym sygnałem, jak trudna i pełna emocji jest lokalna pamięć.

Arkadiusz Smyk zabrał ze Stawigudy do Niemiec stary drogowy znak z niemieckim napisem „Stabigotten”, który zachował do dziś jako osobistą pamiątkę – zdjęcie tablicy również znalazło się w filmie.

W filmie jest więcej zdjęć. Udało się je pozyskać z rodzinnych albumów mieszkańców albo i od pasjonaty Janusza Gadzińskiego. Materiały zostały digitalizowane, zeskanowane i uporządkowane, a następnie włączone w narrację filmu. Nad całością pracowało kilka osób, głównie członkowie rady sołeckiej.

Końcowa wersja filmu ma 20 minut i jest wielogłosową opowieścią o pamięci miejsca, jego mieszkańcach i przemijaniu pt. „Historia dawnej Stawigudy”. Premiera odbyła się 7 września w formule kina plenerowego.

— Film z nutą nostalgii i prawdy historycznej opowiedzianej przez naocznych światków, rdzennych mieszkańców tej ziemi — mówiła Bożena Serafin, mieszkanka Stawigudy.

Film można obejrzeć w internecie.

Książka

Książka jest zbiorem przepisów kulinarnych typowych dla Warmii. Zawiera receptury od lat obecne w domach na tych terenach – sprawdzone, gotowane „od zawsze”, często zapisane w starych zeszytach lub przekazywane ustnie z matki na córkę i z babci na wnuczkę. Przepisy przekazały członkinie Koła Gospodyń Wiejskich w Stawigudzie Stawigudzianki – to m.in.: zupa rybna z rakiem (zdobywczyni I miejsca na Dożynkach Warmińsko-Mazurskich w 2024 roku), farszynki, kwaśnica warmińska, zakwas buraczany i zimowa herbata z cytryną, cynamonem i goździkami.

Zanim przepisy trafiły do książki, były testowane podczas warsztatów kulinarnych z mieszkańcami, które odbywały się m.in. w „warsztatowni”, czyli siedzibie Stawigudzianek, albo w plenerze podczas lokalnych wydarzeń. Składniki do potraw przynosili uczestnicy warsztatów i członkinie Koła.

— Czasami lekko modyfikowaliśmy oryginalne receptury, aby połączyć tradycję z nowoczesną kuchnią — mówią Zofia Sokołowska, Joanna Kawka, Karolina Lichota.

Po gotowaniu odbywały się wspólne degustacje i rozmowy, podczas których uczestnicy oceniali smak potraw i dzielili się swoimi sugestiami. Do książki trafiły te dania, które cieszyły się największym uznaniem.

Walorem publikacji są fotografie – część wykonana specjalnie na potrzeby książki, a część pochodząca z konkursów kulinarnych, w których startowały potrawy. Zdjęcia prezentują sposób podania dań w domowych warunkach.

Książka „Smaki Stawigudy – kulinarne dziedzictwo regionu” liczy 50 stron i została wydana w nakładzie 100 egzemplarzy. Ma wstęp i słowo od Koła Gospodyń Wiejskich w Stawigudzie Stawigudzianki, jednak nie wskazuje jednego autora.

— Uznałyśmy, że jest to wspólny zbiór — mówi Zofia Sokołowska.

Prezentacja książki odbyła się w listopadzie 2025 roku w Zespole Szkół Podstawowych w Stawigudzie w formule spotkania z mieszkańcami – było i wspólne gotowanie, i degustacja.

Rola władz samorządowych

Władze gminy wsparły przedsięwzięcia kwotami 8,5 tys. zł i 2,5 tys. zł od władz powiatu olsztyńskiego.

Przy realizacji filmu największym wyzwaniem okazało się zapewnienie sprzętu do projekcji filmu, ponieważ Gminny Ośrodek Kultury nie dysponował tego rodzaju zapleczem technicznym. Za ponad 6 tys. zł zostało wynajęte kino plenerowe — połowa tej sumy pochodziła z funduszu sołeckiego, a druga połowa ze środków Gminnego Ośrodka Kultury.

Wójt gminy pomógł również w pozyskaniu publikacji dotyczących historii Warmii i regionu, które przydały się podczas pracy nad filmem i książką. Gmina udostępniła boisko na potrzeby plenerowej projekcji filmu. W premierze filmu uczestniczyli wójt gminy Michał Kontraktowicz i Anna Stokłos, radna powiatu olsztyńskiego, która była także na premierze książki.

Współpraca z lokalną społecznością

Obydwa przedsięwzięcia zaangażowały ponad 100 mieszkańców. Na projekcję filmu przyszło aż 150 osób, choć pogoda nie sprzyjała wychodzeniu z domu.

– To bardzo ciekawa i klimatyczna opowieść o Stawigudzie i ludziach tworzących to miejsce. Obejrzałam i wysłuchałam tych historii z wielkim zainteresowaniem i przyjemnością. Stawiguda to teraz też moje miejsce na ziemi – powiedziała Mariola Kopacz, nauczycielka Zespołu Szkół Podstawowych, mieszkanka Stawigudy.

Dla sołtyski Zofii szczególnie ważna była współpraca z członkiniami Koła i Zespołem Szkolno-Przedszkolnym im. Olimpijczyków Polskich w Stawigudzie. W ramach testowania przepisów z książki w szkole odbyły się w szkole warsztaty, podczas których młodzież mogła poznać i zrobić tradycyjne przepisy regionu.

 Zmiana

Mieszkańcom Stawigudy udało się utrwalić historię miejsca, w którym żyją. Nie przepadną też lokalne smaki. Książka kucharska jest dziś wykorzystywana podczas zajęć szkolnych, warsztatów kulinarnych i spotkań Koła Gospodyń Wiejskich w Stawigudzie Stawigudzianki.

[1] Wśród publikacji dotyczących historii Warmii i lokalnego dziedzictwa znalazły się A. Popławski nieniowa „Ludzie dnia wczorajszego”, wydana [w którym roku?] przy współpracy gminy i Klemensa Popławskiego, W. Kujawski „Mazury Garbate. Szlak wodny”, „Olsztyn. Szlak wędrowny”, „Historia wpisana w krajobraz. Ramuckie Lasy”. E. Cyfusa „Moja Warmia”.

Fot. Z arch. Zofia Sokołowska