Zapomniane miejsce
Wyzwanie
W Suszkach mieszka zaledwie około dwustu osób, jednak przez wieś codziennie przechodzą spacerowicze i rowerzyści, ponieważ leży na trasie prowadzącej z rejonu Bolesławca w stronę Lwówka Śląskiego, a dalej Jeleniej Góry; dodatkowo przebiega tędy pętla rowerowa – tzw. niebieski „Szlak Południowy”. Po drodze mijają niewielkie wzniesienie, zarośnięty pagórek, który w rzeczywistości jest pomnikiem poświęconym dawnym mieszkańcom wsi, poległym na frontach I wojny światowej. Na pomniku jest napis w języku niemieckim: „Naszym drogim poległym – z wdzięczności poświęca gmina Dürrkunzendorf” (wówczas tak nazywały się Suszki).
Pomnik został ufundowany w latach 20. ubiegłego wieku przez mieszkańców wsi, następnie zniszczony po II wojnie światowej i odbudowany w 2014 roku z inicjatywy sołtysa Tadeusza Łasicy. Choć na pomniku znajduje się informacja o tym, co upamiętnia, zarośnięte otoczenie i utrudniony dostęp sprawiały wrażenie miejsca zapomnianego, a inskrypcje były trudne do dostrzeżenia. Z daleka miejsce wyglądało jak zwykły, zaniedbany pagórek.
— To wstyd, że miejsce pamięci mamy tuż pod nosem, a wygląda tak, jakby nikt o nie nie dbał — powiedział jeden z mieszkańców podczas zebrania wiejskiego.
Działanie
W Kole Gospodyń Wiejskich Suszki zaczęły kiełkować pomysły, co zrobić, aby zadbać o pomnik: uporządkować miejsce, zrobić dojście, postawić ławeczki, wytyczyć ścieżkę edukacyjną? Przed realizacją któregokolwiek z tych planów należało ustalić, do kogo należy grunt, na którym stoi pomnik.
— Bez zgody właściciela nie można legalnie prowadzić prac na jakimkolwiek terenie – zwłaszcza takich prac jak usuwanie samosiejek, krzewów czy suchych drzew. W przypadku terenów leśnych trzeba także ustalić, kto odpowiada za bezpieczeństwo (suche drzewa zagrażają ludziom). To też warunkuje, czy mieszkańcy mogą wejść z rewitalizacją, czy muszą najpierw uzyskać formalne pozwolenie albo rozmawiać o dzierżawie, wymianie gruntu — wyjaśnia Karolina Ginejko, koordynatorka akcji Masz Głos.
Okazało się, że ten niewielki grunt należy do Nadleśnictwa Bolesławiec – wystarczyło bardziej porozmawiać w gronie mieszkańców, aby tego się dowiedzieć.
— Wieść gminna niosła, że Nadleśnictwo bywa trudnym partnerem do rozmów, a bez jego zgody nie było mowy o jakichkolwiek pracach — ani wycince, ani porządkowaniu — mówi Magdalena Horbacz, przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich Suszki.
Członkowie Koła brali pod uwagę różne scenariusze: rezygnację z działań ze względu na skomplikowane formalności, podjęcie prac na własną rękę z ryzykiem konsekwencji lub oficjalne rozmowy z Nadleśnictwem i starania o zgodę. Zdecydowali się na trzeci wariant.
Zanim zgłosili się do Nadleśnictwa, zapytali na zebraniu sołeckim mieszkańców o ocenę, co ich zdaniem blokuje dostęp do pomnika i dlaczego miejsce jest niewidoczne:
— Wszystko tu zarosło. Pomnik niby jest, ale ginie w zieleni – jak ktoś nie wie, to nawet go nie zauważy.
— Dojście jest takie na dziko. Po deszczu robi się ślisko i człowiek boi się wejść, żeby się nie przewrócić.
— Tędy codziennie chodzi i jeździ pół wsi. To jest często uczęszczana droga, a miejsce wygląda tak, że aż wstyd – pomnik powinien być widoczny i zadbany, a nie schowany w zaroślach — stwierdzali mieszkańcy.
Na bazie tych wypowiedzi zarysował się plan, aby oczyścić teren, odtworzyć schody, które tu kiedyś były, zrobić mostek nad imitacją starego, wojennego okopu z 1945 roku, a w przyszłości opracować i wytyczyć ścieżkę edukacyjną. Podczas zebrania wiejskiego padły nawet deklaracje mieszkańców, że zaangażują się w prace, jeśli tylko Nadleśnictwo zgodzi się na oczyszczenie terenu i umożliwi działania porządkowe.
W piśmie do Nadleśnictwa członkowie Koła Gospodyń Wiejskich Suszki poprosili o zaangażowanie się w wyczyszczenie terenu wokół pomnika, podkreślili gotowość mieszkańców do pomocy przy odtworzeniu schodów z piaskowca, wykonaniu kładki, a przede wszystkim zobowiązywali się do utrzymywania porządku w kolejnych latach. W piśmie był też wskazany cel długofalowy: stworzenie ścieżki edukacyjnej historyczno-ekologicznej.
— We wniosku trzeba było opisać historyczne znaczenie miejsca, jego społeczną wartość oraz planowane efekty działań, a także dobrać właściwą argumentację. Spodziewaliśmy się, że nawet przy dobrze przygotowanym piśmie na odpowiedź trzeba będzie długo czekać — mówi Grzegorz Wójkowski, koordynator akcji Masz Głos.
Odpowiedź przyszła szybko i była pozytywna. Nadleśnictwo zgodziło się uporządkować teren i zadeklarowało, że pierwsze prace będą po jego stronie.
— Dziękujemy za zwrócenie uwagi i podjęcie cennej inicjatywy i deklarujemy pomoc w przywróceniu pominkowi społecznej i historycznej funkcji — odpisał nadleśniczy Arkadiusz Sudoł w odpowiedzi na wniosek.
Oczyszczanie miejsca przez Nadleśnictwo zaczęło się jesienią 2025 roku. Po tym mieszkańcy usunęli drobniejsze gałęzie i przygotowali teren pod montaż ławki, kładki i punktów edukacyjnych. Konstrukcja ławki i mostku są już gotowe – zrobił je Michał Horbacz, prowadzący w Suszkach firmę budowlaną. Sołtys obiecał pomoc przy kamiennych elementach dojścia, żeby było bezpieczne i wygodne. Kontynuacja prac nastąpi wiosną 2026 roku.
— Nawet niewielka wieś, jeśli ma zaangażowanych ludzi, może poradzić sobie z trudnym – w obiegowej opinii – partnerem. Tutaj dobry skutek przyniosło połączenie formalnych narzędzi działania z sąsiedzką współpracą — mówi Grzegorz Wójkowski.
Rola władz samorządowych
Członkowie Koła Gospodyń Suszki skontaktowali się z Andrzejem Jańcem, wójtem gminy Bolesławiec, w momencie, gdy pewność, że teren, na którym znajduje się pomnik, należy do Nadleśnictwa Bolesławiec, i gdy mieli jasność, że chcą działać długofalowo – nie tylko jednorazowo uporządkować miejsce, ale też zrobić dojście, kładkę i ścieżkę edukacyjną. Rozmowa z wójtem dotyczyła tego, czy jest szansa na wykup terenu przez gminę, bo to ułatwi dalsze prace i utrzymanie miejsca w ładzie przez kolejne lata. Łatwiej będzie podejmować kolejne ustalenia z wójtem, który strukturalnie jest bliżej mieszkańców, niż z Nadleśnictwem Bolesławiec.
Aby formalnie umocować swój kierunek działania, mieszkańcy przygotowali na spotkaniu wiejskim uchwałę, że zwrócą się do gminy o podjęcie rozmów z Nadleśnictwem w sprawie własności terenu wokół pomnika – tak, aby w przyszłości możliwe były rozwiązania typu dzierżawa, wymiana albo wykup.
— Co do zasady mieszkańcy nie muszą podejmować żadnej uchwały, żeby skontaktować się z gminą, Mogą to zrobić za pomocą pisma, wniosku, maila, bezpośredniej rozmowy z wójtem lub poprosić sołtysa o przekazanie sprawy. W praktyce jednak przyjęcie stanowiska na zebraniu wiejskim bywa pomocne, bo porządkuje temat i pokazuje, że nie jest to prośba jednej osoby, tylko wspólna decyzja mieszkańców — wyjaśnia Karolina Ginejko.
Stanowisko mieszkańców przedłożył wójtowi Tadeusz Łasica w trybie formalnym – poprzez uchwałę przyjętą na zebraniu wiejskim, a Magdalena Horbacz przedstawiła temat na posiedzeniu Rady Gminy Bolesławiec.
— Radni zareagowali pozytywnie. Wójt zapowiedział, że gmina będzie dążyć do wykupu tego fragmentu terenu od Nadleśnictwa — wspomina przewodnicząca Koła.
— Procedura wykupu to proces na lata, bo wymaga m.in. przygotowania dokumentów, wyceny i kosztuje. Jednak deklaracja gminy to dobry znak — mówi Karolina Ginejko.
Wójt zadeklarował wpisanie inicjatywy dotyczącej wykupu terenu przy pomniku do planu odnowy wsi [1], co otworzy drogę do pozyskiwania środków zewnętrznych na dalsze zagospodarowanie tego miejsca [2].
Współpraca z lokalną społecznością
Założeniem inicjatorów działania było to, aby renowacja terenu wokół pomnika była wspólnym działaniem Koła Gospodyń Wiejskich Suszki i mieszkańców. Koło widziało się w roli koordynatora przedsięwzięcia.
W prace wokół pomnika zaangażowało się około 20 osób, natomiast w przygotowanie uchwały rady sołeckiej z wnioskiem do wójta przede wszystkim inicjatorzy działania i sołtys. Mieszkańców nie trzeba było szczególnie namawiać do pracy, sami to zgłaszali.
— Jak u nas już się ludzie deklarują, że coś zrobią, to znaczy, że sprawa ich naprawdę obchodzi — powiedział jeden z mieszkańców podczas zebrania wiejskiego.
Zmiana
Wokół pomnika jest czysto, a miejsce stało się bardziej widoczne i dostępne.
— Wielu mieszkańców nie wiedziało, że w środku wsi jest pomnik. Choć to niemiecki ślad, jest częścią historii tych ziem. Miejsce ożyło – nawet pojawił się znicz. Cieszył mnie pomysł zadbania o ten teren. Coraz więcej mieszkańców angażuje się w działania dla naszej wsi — mówi Tadeusz Łasica.
Wiosną 2026 roku zostaną postawione ławka i kładka, powstaną punkty ścieżki edukacyjnej, która będzie łączyła pomnik z innymi ważnymi miejscami w okolicy. Jeszcze nie ma na te rzeczy zabezpieczonych pieniędzy. Pierwszą rzeczą było uporządkowanie terenu i przygotowanie go do dalszego zagospodarowania.
— Wreszcie widać, że coś się dzieje, a pomnik „przestał udawać krzak” — można usłyszeć od mieszkańców Suszek.
[1] Plan odnowy wsi to dokument opisujący najważniejsze potrzeby miejscowości i pomysły jej rozwój na najbliższe lata. Zawiera diagnozę problemów i potencjału wsi, listę konkretnych zadań do realizacji, np. poprawę infrastruktury, estetyki przestrzeni publicznej, działania integrujące mieszkańców, inicjatywy związane z dziedzictwem i turystyką. Pan odnowy wsi zwykle jest przygotowywany przez sołectwo z udziałem mieszkańców i gminy.
[2] Pieniądze na takie inicjatywy mogą pochodzić m.in. z programów odnowy wsi, konkursów prowadzonych przez lokalne partnerstwa lub organizacje rozdzielające środki na rozwój obszarów wiejskich i z budżetu gminy (także z funduszu sołeckiego). O dofinansowanie na zagospodarowanie terenu zwykle występuje gmina, a mieszkańcy i środowiska aktywistyczne wspierają ją jako inicjatorzy: przygotowują pomysł, zbierają poparcie i pomagają w realizacji części prac.
Fot. Magdalena Horbacz