Pomiń menu

Brzmi groźnie

Czy pierwsza w historii inicjatywa uchwałodawcza mieszkańców będzie miała swój szczęśliwy finał? Pod obrady listopadowych komisji Rady Miejskiej trafi projekt uchwały o inicjatywie lokalnej.

Przyjęcie uchwały w sprawie trybu i szczegółowych kryteriów oceny wniosków w ramach inicjatywy lokalnej jest obowiązkiem ustawowym jednostki samorządu terytorialnego. Gmina Świebodzin do dziś tego zadania „domowego” jakie narzucił jej ustawodawca nie odrobiła, choć powinna uczynić to już w 2010 roku. Postanowiliśmy ją w tym wyręczyć. Opracowaliśmy projekt uchwały, zapoznaliśmy z nim mieszkańców i zebraliśmy wymagane prawem 100 podpisów pod inicjatywą uchwałodawczą.

brzmi groznie3

 

Co istotne, pod projektem, który złożyliśmy w Biurze Rady 30 września, podpisało się 11 radnych. Ze zniecierpliwieniem oczekiwaliśmy na stanowisko merytoryczne Urzędu Miejskiego. W piśmie datowanym 4 listopada czytamy między innymi, że „projekt uchwały zgłoszony przez grupę mieszkańców zawiera nieprawidłowości merytoryczne oraz istotne naruszenie prawa”. Brzmi groźnie, nieprawdaż?

Wyobraziliśmy sobie miny i komentarze radnych tuż po zapoznaniu się z tym elaboratem na dwie strony, naszpikowanego sądowymi orzeczeniami i paragrafami. Dokument okraszony pieczątkami radcy prawnego, sekretarz i burmistrza budzi respekt i każe przyjąć wszystko co w nim zawarte za pewnik. Można domniemywać, że radni po lekturze stanowiska wyrobiliby sobie zdanie, które uniemożliwiłoby przyjęcie uchwały mieszkańców.

brzmi groznie1

 

Zdziwiło nas, że biuro prawne urzędu nie zaproponowało poprawek, a jedynie wskazało błędy. Tym bardziej, że projekt został złożony przez mieszkańców a nie kolegium prawników i innych biegłych w temacie prawa administracyjnego. Jak zwykły świebodzinianin, któremu przyświeca idea ulepszenia swojego miasta, ma się ustosunkować do zarzutów, skoro nie otrzymuje wskazówek? Przy braku wsparcia prawnego praktycznie nie ma szans na odniesienie się do stanowiska merytorycznego urzędników. Obrona projektu na komisjach i sesji prawdopodobnie skończyłaby się porażką.

Jako że należymy do osób, które potrafią czytać ze zrozumieniem, wgłębiliśmy się w treść stanowiska. Do pomocy zaprosiliśmy specjalistę ds. prawa administracyjnego Łukasza Waszaka z Centrum Promocji i Rozwoju Inicjatyw Obywatelskich OPUS. Jego opinia nie pozostawia złudzeń, obala najpoważniejsze zarzuty wystosowane przez Urząd Miejski. Waszak wskazuje ponadto, że „inicjatywę mieszkańców należy oceniać pozytywnie jako przejaw działania obywatelskiego dążącego do realizacji postanowień ustawowych”.

brzmi groznie2

 

Treść opinii znajduję się pod linkami: strona 1, strona2.

Nie spodziewaliśmy się „achów” i „ochów”, laurki czy bukietu kwiatów po złożeniu inicjatywy uchwałodawczej. Liczyliśmy na konkretną i odpowiadającą prawdzie konstruktywną krytykę. Po otrzymaniu oceny merytoryczno-prawnej trochę zwątpiliśmy w nasze możliwości. Odnieśliśmy wrażenie, że urząd, kolokwialnie mówiąc chce nasz projekt „uwalić”. Może po prostu nie widzi potrzeby uchwalania inicjatywy lokalnej skoro wyposażył mieszkańców w narzędzie pod nazwą „budżet obywatelski”. Odkładając na bok domysły, zakasujemy rękawy i zamierzamy bronić, niczym Częstochowy, naszego projektu. Rozważamy czy na komisje nie zabrać przypadkiem słownika języka polskiego, gdyż w opinii zarzucono nam nieuprawnione użycie słów „powinno” i „należy”. Urzędnicy zinterpretowali je jako odpowiednik słowa „musi”. Już raz zrobiliśmy wywiad z profesorem Bralczykiem, może powinniśmy go zaprosić na komisje Rady Miejskiej?